Rozmawianie ze Spotify o muzyce brzmi wygodnie - i dlatego przestanę mu ufać
Spotify testuje chatbota, który poleci muzykę na podstawie mojej historii słuchania. Problem w tym, że im wygodniej pytam, tym mniej sam szukam.
Spotify testuje funkcję AI, w której rozmawiam z aplikacją – głosowo albo tekstowo. Chatbot odpowie na pytania o moją historię słuchania, poleci muzykę, podcasty, audiobooki i pomoże ułożyć playlistę. Brzmi jak marzenie leniwego melomana. Właśnie dlatego mam wobec tego opory.
Bo odkrywanie muzyki nigdy nie było o efektywności. Najlepsze płyty mojego życia znalazłem przypadkiem: dzięki znudzonej ekspedientce w sklepie, dzięki koledze, który wcisnął mi płytę na chybił trafił, dzięki źle podpisanej kasecie. Tarcie, błąd, przypadek – to był cały urok.
Wygoda ma swoją cenę
Chatbot działa odwrotnie. Pyta, czego chcę, i podaje dokładnie to. Nie wyprowadzi mnie poza mój gust, bo karmi się moją historią słuchania. To pętla: dostaję więcej tego samego, tylko w ładniejszym opakowaniu rozmowy.
Dziwi mnie, jak łatwo dajemy się na to złapać. Mówienie do aplikacji sprawia, że czujemy się rozumiani, a algorytm po prostu domyka nasze przyzwyczajenia. To nie odkrywanie, to lustro.
Sprawdzę tę funkcję, jasne. Ale najlepszą playlistę i tak ułożę wtedy, kiedy przestanę pytać, a zacznę się gubić.


