Fitbit Air to dowód, że czasem mniej znaczy więcej – przynajmniej w kwestii sprzętu.
To dyskretny, ważący ledwo co sensor umieszczony na nadgarstku, który w przeciwieństwie do smartwatchy nie rozprasza i nie obciąża.
Cena 100 dolarów za urządzenie, które oferuje kroki, tętno, natlenienie krwi i temperaturę skóry, a przy tym wytrzymuje tydzień na jednym ładowaniu, brzmi sensownie.
Brak ekranu, brak głośnika, tylko jedna dioda LED i wibracje do alarmów – to wszystko sprawia, że można zapomnieć o jego istnieniu.