Wystarczy zmiana języka albo wersji modelu.Traktuję to jako drobiazg techniczny, a przecież to nie jest drobiazg.
Tymczasem to raczej fasada, za którą stoi kilka różnych zachowań przydzielanych po cichu.Najbardziej niepokoi mnie język.
Jeśli po angielsku dostaję wersję bardziej rzeczową, a po polsku łagodniejszą i mniej krytyczną, to znaczy, że jakość rady zależy od tego, w czym piszę.
A my, użytkownicy z mniejszych rynków, rzadko to sprawdzamy.Nauczyliśmy się bać halucynacji - zmyślonych faktów.