Przeczytałem, że po raz pierwszy w historii roboty wykonały desant morski - dopłynęły do brzegu i zaczęły szturm zamiast ludzi.
Dopiero druga reakcja mnie zaniepokoiła.Odruch, który sam sobie wyrzucamBo pomyślałem dokładnie to, co miałem pomyśleć: świetnie, nikt nie ginie na plaży.
Desant zawsze był momentem, w którym żołnierz jest najbardziej bezbronny - dopływasz do obserwowanego brzegu, opuszczasz transporter i dopiero szukasz osłony.
Skoro robot może przyjąć tę pierwszą serię pocisków zamiast człowieka, to przecież czysty zysk.Problem w tym, że ta logika ma cichy drugi człon.