Kiedy oglądam nocne niebo, coraz częściej myślę, że wygląda ono jak ekran menedżera zadań tuż przed zawieszeniem systemu.
Przeliczam to na coś ludzkiego: pojedyncza jednostka reaguje na zagrożenie średnio niemal co tydzień.
I tu zaczyna się część, o której mało kto mówi na głos.
Bo skoro Starlink daje internet w miejscach, gdzie kabla nie było i nie będzie, to brzmi jak czysty postęp.