Śmiałem się na głos, kiedy zobaczyłem cenę rowerka dla dzieci od Tesli.
A potem przestałem, bo zrozumiałem, że to wcale nie żart.
To strategia.Marka, która sprzedaje samochody, nagle sprzedaje ci zabawkę dla dziecka z tym samym logo na ramie.
I dokładnie o to logo tu chodzi.Nie kupujesz roweru, kupujesz przynależnośćDziecko przejedzie na takim rowerku dwa sezony i wyrośnie.