WhatsApp każe mi płacić za własne wiadomości - i to jest sprytniejsze, niż myślałem
WhatsApp szykuje płatną chmurę na kopie zapasowe od niespełna dolara miesięcznie. Wygląda niewinnie, ale to kolejny krok w przyzwyczajaniu nas, że nawet czat kosztuje.
WhatsApp pracuje nad własną chmurą na kopie zapasowe. Opłaty mają startować od niespełna dolara miesięcznie. Brzmi jak drobiazg, a mnie ta wiadomość zatrzymała na dłużej.
Bo do tej pory kopie zapasowe WhatsAppa lądowały na Google Drive albo w iCloud i były w praktyce darmowe. Nagle Meta mówi: mamy dla ciebie własne miejsce. Tanie, wygodne, tuż obok czatu.
Dolar, który nie boli
Cały urok tej strategii polega na tym, że niespełna dolar to kwota, nad którą nikt się nie zastanawia. Nie porównuję ofert, nie rezygnuję, nie liczę. Po prostu klikam, żeby mieć spokój.
I tu jest sedno. Nie chodzi o jedną subskrypcję, tylko o oswajanie nas z myślą, że za dostęp do własnych wiadomości też się płaci. Kiedyś czat był darmowy z definicji.
Mam coraz więcej takich mikroopłat: dolar tu, dwa tam, kilka złotych za backup. Pojedynczo śmieszne, razem to cichy abonament na moje własne życie cyfrowe.
Nie oburza mnie ten dolar. Niepokoi mnie łatwość, z jaką się na niego zgadzam – i to, że za rok będzie ich pięć.


