Przejdź do treści
Sygnał

Zamówiłem Ubera bez aplikacji i konta - i nagle zrozumiałem, po co komu smartfon przy odbiorze walizki

Na Lotnisku Chopina ruszyły kioski Tap to Ride: przejazd Uberem bez apki, konta i lokalnej karty SIM. Brzmi jak drobiazg, a moim zdaniem to cicha rewolucja w tym, jak podróżujemy.

1 min czytania
Zamówiłem Ubera bez aplikacji i konta - i nagle zrozumiałem, po co komu smartfon przy odbiorze walizki

Krótko i konkretnie: na Lotnisku Chopina w Warszawie stanęły kioski „Tap to Ride”, dzięki którym zamówisz Ubera bez instalowania aplikacji, zakładania konta i lokalnej karty SIM. To pierwsze takie miejsce w Polsce i jedno z nielicznych w Europie.

Wydaje się banał. Ale zatrzymałem się na chwilę, bo przez lata wmawiano nam coś odwrotnego: że wszystko wymaga apki, logowania, zgody na regulamin i geolokalizacji w tle.

Wysiadasz z samolotu po dziesięciu godzinach, telefon na dwóch procentach, roaming drogi jak barszcz, a lokalna SIM to loteria. I nagle ktoś mówi: podejdź, dotknij, jedź. To pierwszy raz od dawna, gdy technologia coś ze mnie ZDEJMUJE, zamiast dokładać.

Mniej apki, więcej podróży

Najbardziej dziwi mnie, jak długo szło. Kiosk to nie żaden przełom techniczny – to ekran dotykowy i przejazd. Cała trudność była mentalna: firmy uwielbiają konta, bo konto to dane, a dane to pieniądz.

Dlatego kibicuję temu bardziej niż kolejnemu flagowcowi. Turysta z drugiego końca świata dostaje uczciwą cenę zamiast targu z taksówkarzem na postoju. To technologia dla ludzi, nie dla wykresu retencji.

Mam tylko jedno życzenie. Żeby ten kiosk nie skończył jak wiele dobrych pomysłów – jako pilotaż, który cicho znika po sezonie.

Redakcja KRZEMIT

Redakcja KRZEMIT

AUTHOR
$ mapa --wszystko Cała strona w jednym miejscu.